Charity shops – brytyjski sposób na PR i fundraising na raz

Sklep British Heart Foundation

Sklep British Heart Foundation

Dzisiaj kilka słów o dobrym przykładzie z Zachodu. Każdy kto był w Wielkiej Brytanii i miał okazję przejść się po sklepach, na pewno choć raz zajrzał do niepozornego sklepiku o nazwie mającej coś wspólnego z rakiem, bezdomnymi, ofiarami morza (w końcu UK to wyspa) lub samotnymi matkami. Jeżeli do dziś nie wie dlaczego ubrania od najlepszych projektantów kosztowały 5 funtów, a książki 1 funta to już tłumaczę.

Drogi turysto, odwiedziłeś tzw. „charity shop” (czyli „sklep charytatywny”). Zasadą działania takich sklepów jest sprzedawanie otrzymywanych darów za niewielkie kwoty. Kwoty te w całości zasilają konto konkretnej organizacji pozarządowej. Sprzedawane przedmioty są przeróżne – od książek, przez płyty CD, filmy, ubrania, aż po meble czy plakaty. Są to zarówno rzeczy używane, jak i nowe. NGO najczęściej wynajmuje przestrzeń sklepową po bardzo preferencyjnych cenach (oczywiście podmiot wynajmujący chwali się tym, gdzie tylko może), pracownicy sklepu zatrudnieni są albo na niskie stawki (dlatego często pracują tam emeryci lub gospodynie domowe, którzy w ten sposób spełniają swoje poczucie obywatelskiego obowiązku a jednocześnie dorabiają do emerytury lub, w przypadku pań domu, dokładają się do domowego budżetu) albo na zasadzie wolontariatu.

Sklep Marie Curie Cancer Care

Sklep Marie Curie Cancer Care

Taki sposób zdobywania funduszy ma same dobre strony – rozwija społeczeństwo obywatelskie (zamiast wyrzucić książki, czy ubrania przynosi się je do takiego sklepu), daje stały przypływ gotówki, a jednocześnie pozwala wielu ludziom kupić rzeczy, na które normalnie nie mogliby sobie pozwolić. Sam, wracając jakiś czas temu z Manchesteru, przywiozłem WALIZKĘ pełną książek, za które w sumie zapłaciłem nie więcej niż 20 funtów (a było wśród nich kilka białych kruków). Oczywiście fundraising nie jest jedyną korzyścią płynącą z prowadzenia charity shop. Możliwości promocji samej organizacji są właściwie nieskończone: od nadruku na paragonie, przez zakładki do książek za symboliczną kwotę, po sam fakt posiadania (widocznego przez całą dobę) naszego logo na szyldzie sklepu.

Sklep Cancer Research UK

Sklep Cancer Research UK

W Polsce niestety nie spotkałem się jeszcze z taką formą zdobywania pieniędzy przez organizację. Jedynym przykładem działania o podobnym charakterze są aukcje charytatywne, ale ile Jerzy Buzek może nam oddać piór albo Artur Boruc koszulek? Wychodząc ludziom na przeciw, nie tylko zdobędziemy ich przywiązanie do naszej marki, ale i pozwolimy im samym odczarować się z dorocznego charytatywnego odpuszczenia grzechów podczas kolejnego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Dlatego rozejrzyjmy się po okolicy – galeria handlowa ma problemy ze sprzedażą boksów? Na naszej ulicy od roku wisi karteczka z ofertą wynajmu przestrzeni handlowej? Dla wynajmującego nawet symboliczna opłata jest lepsza niż żadna, prawda? A jeśli dobrze „rozegramy” aspekt społeczny całej sprawy to może centrum handlowe odda nam przestrzeń za darmo? Trzeba próbować – to naprawdę ciekawy sposób jednoczesnego załatwienia sprawy fundraisingu i PR-u.

Na koniec ciekawy case sklepu charytatywnego, który sprzedawał nadzieję. I to miesiąc przed gwiazdką!

2 odpowiedzi na „Charity shops – brytyjski sposób na PR i fundraising na raz

  1. wolontariat pisze:

    Fajnie, że o tym piszesz bo to naprawde dobry pomysł na fundusze dla NGO czy też wszelkich akcji społecznościowych jak to nazywasz. Chciałbym aby polskie organizacje potrafiły dostrzec i wykorzystać ten potencjał.
    Będę tu zaglądał od czasu do czasu bo uważam, że piszesz o rzeczach, które są ciekawe i istotne dla działaczy ngosów.
    Też troche działałem w NGO swojego czasu ale właśnie z braku umiejętności zdobywania funduszy na działalność, tak jak wiele innych organizacji, umarliśmy śmiercią naturalną.
    Teraz, dzięki internetowi, dzielę się swoim doświadczeniem, które zdobyłem jako wolontariusz aby zachęcić innych do tej formy zmieniania świata i siebie na lepsze. Mój blog tutaj dopiero powstaje: http://wolontariat.wordpress.com/ ale pod innym adresem zainteresowani mogą znależć zebrane przeze mnie informacje już od 2004r. Mam nadzieję, sądząc po tych 40 tys. wejść na stronę, Zż znalazło się trochę osób, którym ulatwiłem zostanie wolontariuszami.

  2. wolontariat pisze:

    Ups… przypadkowo nacisnąłem wyślij i poszło trochę za wcześnie i z literówką.
    A więc adres tej mojej starej strony (właściwie podstrony) to: http://www.wegetarianski.pl/wolontariat/index.php – podaję dla porządku jakby kogoś zainteresowało przypadkowo.
    Pozdrawiam Cię Kuba i tak trzymaj!
    Też mieszkam w Manchesterze i korzystam z charity shopów. Dodatkową ważną ich funkcją jest ochrona środowiska przed rzeczami, które inaczej stałyby się śmieciami.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: