Jak wpaść na świetny pomysł, a następnie go na swoje nieszczęście zrealizować…

01/06/2009

Według psychologów społecznych, skuteczna komunikacja opiera się na kilku prostych założeniach: Musi być zrozumiała, zachodzić poprzez skuteczny nośnik (np. mowę, plakat, film). Musi też dotrzeć w niezniekształconym brzmieniu do odbiorcy, który musi nadchodzący komunikat przyswoić.

Przykład złej reklamy społecznej

Efekt niezastosowania się do absolutnych podstaw komunikacji (niekoniecznie zresztą marketingowej, tylko komunikacji w ogóle) omawia Alden Keene na swoim blogu. Widzisz plakat po prawej stronie? Z czym Ci się kojarzy? Bo ja, tak jak zresztą Alden, w pierwszej chwili pomyślałem, że jak będę używał wibratora, to nie będę płodził dzieci, więc… będzie mniej głodu na świecie? Kiedy już połączyłem kropki i zrozumiałem sens reklamy, dotarło do mnie, że jest to tak fatalnie skonstruowany pomysł, że aż dziw bierze, że ktoś wydał na to pieniądze. Komunikat jest absolutnie nieczytelny, nie wiadomo o co chodzi, a co gorsza, można wręcz zrozumieć sens wiadomości na opak. Czyli totalna komunikacyjna porażka.

Dlatego właśnie warto zasięgnąć opinii osoby, która cokolwiek wie o reklamie, zanim zdecydujemy się wydać pieniądze na reklamę naszej organizacji, czy naszej sprawy. Przecież w tym wypadku ciekawy pomysł, chociaż może za ostry (połączenie dziecka i gadżetów z sexshopu), został zepsuty przez złe hasło. Czyli albo copywriter nie wykonał swojej roboty, albo… nikt nie zatrudnił copywritera. Wystarczyłby prosty przekaz, w stylu „Children are not sex toys. Can’t you see the difference?”. I po kłopocie.

A organizacja, o której rozmawiamy osiągnęła tylko tyle, że o niej rozmawiamy. Ale czy na pewno w takim kontekście, w jakim oni by tego chcieli?

P.S. Co widać w poniższych komentarzach, Paweł nie dał się złapać w pułapkę zastawioną na czytelnika w tekście. Reklama jest tak naprawdę reklamą internetowego sexshopu, który prowadzi CSRowy program „Buy Sex Toys, Save the Children Charity Programme”. Jest to typowa akcja charytatywna na zasadzie „kup nasz produkt, a część pieniędzy przekażemy na rzecz potrzebujących”. Pomijając już fakt niezbyt trafnego połączenia marki (sexshopu) z problemem (potrzebujące dzieci), to widać jak na dłoni, że nieprzejrzysty przekaz może prowadzić do zaburzeń komunikacyjnych uniemożliwiających zrozumienie treści. Dlatego dobre intencje nie wystarczą – czasem potrzeba jednak rzutu okiem profesjonalisty.

Reklamy